czwartek, 09 sierpnia 2012
Duża serwetka

Koniec, druga pełna koloru duża 105 elementów(120x54) już gotowa. Dużo pracy zwłaszcza wykończeniowej kosztowała , ale efekt końcowy jest świetny, Będzie leżeć na jasnym dębowym stole (180x95). Dziś najprawdopodobniej powędruje do przyszłej właścicielki.

piątek, 27 lipca 2012
Kanui od Krysi

Dwie wersje ''kropli deszczu''

Serwetka

Z kolorowych kwadracików powstała wesoła serwetka

Zdjęcie nie oddaje w pełni kolorów.

Tak wygląda wieczorem na komódce.

środa, 25 lipca 2012
Kolorowy miszmasz

Co z tego będzie? Wszystko zależ od ilości elementów i cierpliwości, bo chowanie nitek nie jest najprzyjemniejszą pracą.

11:37, filcowe
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 lipca 2012
Tkanie dawne

mała wprawka tkana bezpośrednio w ramce

ulubiona poduszka, pierwsza utkana większa rzecz

inna mała ramka z ulubionym motywem drzewa

To projekt, realizacja odkładana w czasie ale zbliża się

najnowsza praca

i już w ramie

Tagi: gobelin
08:01, filcowe , tkanie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 lipca 2012
Już gotowe

Co prawda tylko przody, ale są

Tył będzie dwu-kolorowy, żeby było weselej. Szydełkowe ozdobniki są delikatnie naszyte więc koncepcja może się zmieniać.

10:44, filcowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 lipca 2012
Dalej turkusowo

Po serwecie stwierdziłam, że przydał by się jeszcze jakiś akcent w tym kolorze i będą poduszki. Pierwsze wersje jeszcze bez przyszycia już sfotografowałam

Brakuje jeszcze elementów na druga stronę, a potem będzie dylemat jak je ułożyć,  mieszać kolory czy jedna z czarnymi druga niebieska , dobrze że maje dwie strony . Będą najprawdopodobniej dwie wersje.

poniedziałek, 09 lipca 2012
Serweta

      Gotowa, 1600 m Petry 5 , druty 4 i w cztery wieczory, promień koło 90 cm, kolor bardziej turkusowy niż niebieski.

Myślę, że nawet pasuje do moich  popielatych ścian. Jak stoi na niej wazon z żółtymi kwiatkami cieszy.

wtorek, 26 czerwca 2012
Obiecanki

Jeszcze nie urlop, choć już też po prawie dwutygodniowym pobycie w Paryżu. To już drugi raz w tym pięknym mieście. Już nie czuję się zagubiona, trochę rozgryzłam metro i autobusy, komunikacja miejska jest super. Pogoda była w kratką , choć na zaplanowane dzierganie na placu Vosges było za zimno. Ale ponownie odwiedziłam na Rue Francs Bourgeois w żółtym pasażu pasmanterię , o takiej każda dziewiarka marzy. Ilość guzików , koronek, tasiemek,.... i innych dodatków jest ogromna. Choć włóczek relatywnie mało, ale znalazłam piękny len i teraz żałuję , że  nie nabyłam; kupiłam tylko trzy ceramiczne guziki. Bardzo chciałam porobić zdjęcia ale zakaz.

 

I tak tylko guziczek, a właściwie zupełnie duży guzik.

Zazdroszczę paryżankom magazynów  z materiałami , pasmanterią , włóczkami w pobliżu Katedry Sacre Cceur. Czegoś takiego nie widziałam nigdzie , myślę ,że może w Łodzi. Tylko mieć dużo pieniążków i miejsce w bagażu. Ceny dla polki obłędne, właściwie relacja 1:1 a jest 1:4, za to chyba co bym sobie nie wymyśliła to znajdę Są też resztki , takie 3 m kupony już po trochę znośniejszej cenie.

Następnym craftowym wyzwaniem było odnaleźć sklep/galerię w pobliżu Bastyli.

Znalazłam , chodziłam, podziwiałam zrobiłam zdjęcia i kupiłam, mimo że haftu specjalnie nie lubię ,

 

czwartek, 01 marca 2012
Nowe życie chusty z noro

Pierwsza chusta z noro które przyjechało z USA przyleciała z Paryża , pozaciągana z dziurami, musiałam ją reanimować. Dwa wieczory i jak nowa

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9