Pół roku nic nie napisałam , co nie znaczy nie zrobiłam. może to jest miejsce a i czas odpowiedni do podsumowania. Ciekawe czy się doliczę i czy mam dokumętację fotograficzną.
Z szarej Zefiry- powstał pierwszy szal, a potem szybko drugi prawie identyczne , pierwsza chusta dla Marylki, z turkusowej szal dla Kasi, (4)
Z DLC- czerwona chusta dla Teresy, pomarańczowe dwie chusty jedna dla Izy dryga z felernym dołem czeka na poprawkę (3)
Z Angela- brązowy szal dla Marysi, grany chusta dla Bożeny, (2)
Z owczej białej włóczki- chusty dla Tereni, Marylki, Marysi, szal dla Bożeny, szal dla ukochanej cioci Ady, (5)
Z Merino szarego dwie chusty jedna dla Magdy, druga moja, szal (3)
Z cienutkiego Merino szal dla Tereni, chusta niebiesko zielona, (2)
Z włóczki od Myszopticy chustka do fioletowego golfu, (1)
Z tureckie skarpetkowei Smyrny Gold fioletowo- różowo- granatowa, dwie mysie, i dla Błękitnego kufeka brazowo-kremowa, (4)
Z Noro chusty dla Basi, Paulinki, Ewuni i podfilcowana torebka na ukończeniu (3)
Z Kid Mocheru szary szal dla Basi, (1)
Z czarnej Angorki - szal dla Kasi i chusta (2)
W sumie wyszło 30 sztuk plus torebka wynik jak dla mnie całkiem pokaźny bo to roczny drobek druciany. To nie wszystko skończyłam Kurs zorganizowany przez Basię fanaberię prowadzony przez Danielę w Lądku. Uprządłam pierwszy motek włóczki , zachorowałam na kołowrotek, poznałam fantastyczne dziewczyny pełne pasji i pomysłów ile wełny kupiłam nie napiszę bo..... myślę że zdokumentuję fotograficznie.